Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki na lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki na lato. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2015

5 książek na plażę



Co robić na plaży? Przede wszystkim czytać! W ciągu roku, w natłoku obowiązków, zwykle pozostaje nam niewiele czasu na to, by usiąść z książką w fotelu i zatracić się w lekturze. Ale trochę wolnego mamy przecież podczas urlopu. Czyż nie? Dlaczego więc tego nie wykorzystać? Teraz lato w pełni. Z zapałem, nierzadko na ostatnią chwilę, organizujecie wyjazdy nad morze czy wypady nad jezioro. Przygotowując walizkę, nie zapomnijcie spakować do niej choćby jednej książki, warto!
A oto moje wakacyjno-plażowe propozycje.


Misia Sert. Kobieta, która odkryła Coco Chanel, Arthur Gold,
Robert Fizdale
książka na lato

Kim była Misia Sert? Określenie jej jako muzy i protektorki artystów wydaje się zbyt ogólnikowe, niepełne, nieoddające istoty rzeczy. Misia Sert z Godebskich, pianistka, była inspiracją artystów, natchnieniem poetów i pisarzy, z rzadka – skandalistką. Przyjaźniła się z Colette, Chanel i Picasso. Wielokrotnie portretowali ją Renoir, Vuillard i Toulouse-Lautrec. Przez Cocteau i Prousta uwieczniona została na kartach ich powieści.
Książka Golda i Fizdale’a, duetu pianistów, to pasjonująca opowieść, pełna anegdot i dygresji, o życiu fascynującej kobiety.
Lektura obowiązkowa dla chcących spojrzeć na artystyczno-literacki Paryż pierwszej połowy XX stulecia pod innym kątem, z perspektywy damy, z której zdaniem liczyła się cała paryska bohema.
PS Pozycję tę polecam szczególnie wielbicielkom biografii nieoczywistych.



Zawsze szykowna. Sekrety ponadczasowego stylu, urody i seksapilu Francuzek, Tish Jett

książka na lato



Jak to zwykle bywa, zupełnie nieelegancka Amerykanka przeprowadza się do zupełnie eleganckiego Paryża – mekki światowej mody, szyku i dobrego stylu – a tam spotyka równie eleganckie paryżanki, które pokazują jej, czym jest prawdziwa elegancja. Tak jest i w tym przypadku. Tish Jett, amerykańska redaktorka, przez lata związana z „New York Daily News”, „W” i „American Elle”, radzi, podążając za przykładem paryżanek, jak zachować atrakcyjność, powab i tajemniczość również po czterdziestce. Bo przecież piękno i uroda nie mają daty przydatności.
Zawsze szykowna, napisana z dziennikarską wnikliwością redaktorki mody i amerykańskim poczuciem humoru kobiety świadomej siebie, odkrywa tajemnice dbania o zdrowie i urodę, komponowania garderoby i rozwoju osobistego. Piękna fasada i piękne wnętrze muszą przecież iść w parze.
Kto wie, może ta książka będzie początkiem Waszej podróży ku przemianie? Bo kiedy podróżować, jeśli nie latem? 
PS Lektura obowiązkowa nie tylko dla kobiet w pewnym wieku.  
  


Slow fashion. Modowa rewolucja, Joanna Glogaza 

książka na lato

Myśl przewodnia książki? „Kupuj mniej, wyglądaj lepiej”.
Slow fashion to praktyczny przewodnik polskiej blogerki, Joanny Glogazy, po świecie mody. Autorka przekonuje, że każdy ma swój niepowtarzalny styl, który powinien pielęgnować przez lata: konsekwentnie i celowo. Blogerka radzi, jak ten styl odnaleźć, zachęca do kupowania mniej ubrań dobrej jakości i dbania o nie. Wzorem Jennifer Scott (autorki Lekcji Madame Chic), proponuje kupować mniej, dokonując przemyślanych wyborów. Książka, wzbogacona o wywiady z ludźmi ze świata mody, to lekka, przyjemna i naprawdę pożyteczna lektura na lato.
PS Przewodnik, dla tych, którzy chcą uporządkować swoją szafę, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać.

  

Dziewczyna z portretu, David Ebershoff 

książka na lato

Dziewczyna z porteru Davida Ebershoffa, to pouczająca lektura o potędze uczucia między dwojgiem ludzi. Autor, wielokrotnie nagradzany, m.in. przez Amerykańską Akademię Sztuki i Literatury, opisuje losy malarza przełomu XIX i XX wieku, Einara Wegenera. Duński pejzażysta, okrzyknięty pierwszym na świecie transseksualistą, miał wrażenie, że jest matrioszką – w jego ciele schronienie znalazły dwie osoby: kobieta i mężczyzna. Po latach nieprzynoszącej skutków terapii, postanawia poddać się operacji zmiany płci. W drodze do transformacji wspiera go żona, portrecistka Greta Wegener.   
Siła miłości pomiędzy małżonkami przerasta wyobrażenia i mogłaby wydawać się niemożliwa. Gdyby nie jeden szczegół – wszystko to wydarzyło się naprawdę. A zachwyca nie tylko historia – liryczna, subtelna i intymna – ale i sposób jej opowiedzenia. Tekst pełen poetyckich porównań i rozbudowanych metafor olśniewa i hipnotyzuje czytelnika. Bo czy można nie zachwycić się zdaniem: „Einarowi trudno było mieć otwarte oczy, nadal obserwować dłoń Grety, która skakała po płótnie jak ryba, a potem oddalała się, srebrne bransolety i pierścionki poruszały się przy tym jak ławica kleni”? A jest to zaledwie przykład jeden z tysiąca. Gorąco polecam! 
PS Książka dla ambitnych.



Napój miłosny, Eric-Emmanuel Schmitt  

książka na lato


Wydawać by się mogło, że Schmitt, najbardziej znany współczesny pisarz francuski, o miłości napisał już wszystko. Wrażenie to pryska, kiedy sięgniemy po Napój miłosny. I to w dodatku szybko i niepostrzeżenie, jak bańka mydlana. Tym razem Francuz zastanawia się, czy istnieje miłosny eliksir, który daje nam swobodę wyboru tego, kogo pokochamy. Dwoje byłych kochanków, Adam i Luiza, wymieniając ze sobą listy, uprawia dwuznaczną grę. Prowadzi ich ona do bardzo zaskakującego zakończenia, bez jakiego Schmitt (który i tym razem nie rozczarowuje) nie byłby przecież sobą.      
PS Obowiązkowa lektura dla tych, którzy myślą, że o miłości napisano już wszystko.



wtorek, 14 lipca 2015

Kristie Clements o „Vogue Australia”, szczerze zza kulis




Kangury, misie koala, wieczne słońce i opaleni surferzy, zdobywający oceaniczne fale. Australia raczej nie kojarzy się z wysoką modą, sławnymi projektantami czy luksusowymi markami, a samym Australijczykom daleko jeszcze do tego, by uważać ich za światowe ikony szyku i elegancji. Piąty kontynent bez wątpienia leży daleko od epicentrum mody. Czy na tak niepodatnym gruncie, czytelniczo i reklamowo, można podjąć się zatem wydawania jednego z najważniejszych modowych magazynów wszechczasów? Owszem można. I to z sukcesem. 



„Vogue”, w Stanach Zjednoczonych wydawany nieprzerwanie od 1892 roku, to marka sama w sobie. Ukazujący się w 21 krajach, uważany jest za najważniejsze pismo modowe na świecie. Przewiduje trendy, promuje  największe modowe nazwiska, zamieszcza zdjęcia najlepszych fotografów, a praca redakcji amerykańskiej wersji magazynu stała się inspiracją do stworzenia książek (Diabeł ubiera się u Prady) i filmów (Wrześniowy numer). „Vogue” ma niezwykłą moc, wzbudza zachwyt w czytelnikach, ekscytuje ich i hipnotyzuje; reklamodawców przyciąga jak magnes. Dzieje się tak wszędzie. A w Australii? 


W Australii – jaki pisze była szefowa „Vogue’a” – „kraju szykownym inaczej”, droga do serc czytelników i reklamodawców nie jest wcale taka prosta. Nawet dla „Vogue’a”. Zarówno pierwszych, jak i drugich na Antypodach pozyskać nie jest wcale łatwo. Australijczycy, mimo że zepchnięci na margines światowej mody, domagają się wysokiej jakości, oryginalnych treści, które dominowałyby nad przedrukami z pozostałych edycji regionalnych. Wielkie domy modowe za to niechętnie zamieszczają reklamy na stronach australijskiego magazynu, bo piąty kontynent nie jest dla nich atrakcyjnym rynkiem zbytu. Skromny budżet czasopisma ogranicza zatem możliwości redakcji do tworzenia ekskluzywnych materiałów. To z kolei prowadzi do niezadowolenia prenumeratorów. Błędne koło. 


Te i inne problemy australijskiej edycji „Vogue’a” przedstawia w swojej książce Kristie Clements. Vogue. Za kulisami świata mody to szczera opowieść wieloletniej redaktor naczelnej „Vogue Australia” o kontrowersyjnym świecie mody, karierach top modelek i sławnych projektantów. Autorka opisuje kulisy sesji zdjęciowych, przywołuje zabawne anegdoty z życia redaktorek i stylistek magazynu o modzie. Clements niezmiernie barwnie opisuje wyjątkowość australijskiej wersji „Vogue’a” na tle innych wydań regionalnych, odzwierciedlającą specyfikę narodową Australijczyków.

Dziennikarka zdradza także kulisy powstawania magazynu o modzie i jest to chyba najciekawsza część jej książki. Autorka opisuje proces redagowania tytułów i podpisów pod zdjęciami, żmudną pracę nad wyborem najlepszych ujęć, przygotowywanie sesji okładkowej, pisanie artykułów. Każdy szczegół pracy redaktora, stylisty i fotografa, zatrudnionego w piśmie modowym. Clements nie tylko relacjonuje comiesięczny przebieg tworzenia makiety czasopisma, ale i ujawnia kardynalną zasadę redagowania magazynu o modzie – krytykować przez pomijanie. Dziennikarka zdradza ponadto, jak wyglądają pokazy mody, w jaki sposób wielkie marki przygotowują spotkania prasowe i prezentacje nowych produktów, co oferują redaktorom mody i czego oczekują w zamian. I mówi o tym nie owijając w bawełnę, szczerze aż do bólu.


Vogue. Za kulisami świata mody to nie tylko książka o modzie, tętnie życia redakcji luksusowego magazynu i twórczym nieładzie na biurkach redaktorów, ale i autobiograficzna (a może głównie) opowieść o samej szefowej. Kristie Clements przywołuje swoją własną historię. Opisuje dzieciństwo spędzone na australijskiej prowincji, wyprowadzkę z domu i życie na własny rachunek, które rozpoczęła w wieku zaledwie 17 lat. Zaczęła od biurka recepcjonistki w redakcji „Vogue’a” w 1985 roku, by po 14 latach zostać redaktor naczelną pisma i przywrócić mu dominującą pozycję na australijskim rynku luksusowych magazynów o modzie. Od pucybutki do milionerki albo raczej – od zwykłej recepcjonistki do bywalczyni wystawnych bankietów, obserwatorki pokazów mody i szefowej najważniejszego magazynu modowego na świecie. Życie potrafi zaskoczyć, każdego. 


Opowieść o dziejach „Vogue Australia”, przeplatana osobistymi wątkami, to nie tylko pasjonująca i wciągająca lektura. Jest to także krytyczna analiza bezwzględnego i brutalnego świata mody, którego ofiarami padają modelki – wszelkimi sposobami dążące do „rozmiaru zero”, by pozyskać intratne kontrakty;  i pracownicy czasopism modowych – cierpliwie spełniający niecodzienne zachcianki gwiazd, projektantów i fotografów, by nie stracić reklamodawców i czytelników.

Vogue. Za kulisami świata mody to idealne źródło wiedzy nie tylko o „Vogue’u”, ale i świecie mody w ogóle. Kristie Clements, przez kilkanaście lat zarządzała pismem modowym, współpracowała z Karlem Lagerfeldem, organizowała sesję okładkową z Cate Blanchett, oglądała z bliska pracę redakcji pisma o modzie , brała udział w pokazach haute couture i prêt-à-porter, dlatego można jej zaufać. Bezgranicznie. Bo kto, jak kto, ale ona modę zna od podszewki.