Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą art. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 kwietnia 2016

Przeczytane, obejrzane… Malarze w powieściach



Kreacja postaci, stworzenie jej biografii i wiarygodnego charakteru to dla pisarza nie lada wyzwanie. Niejednokrotnie bohaterowie powieści to prawdziwe osoby, znane historii z imienia i nazwiska, wplątane przez autorów w serię fikcyjnych wydarzeń. Co dzieje się, kiedy twórca inspiruje innego twórcę? Postanowiłam przyjrzeć się tej ciekawej konfrontacji malarstwa i literatury. Na trzech przykładach.



Dziewczyna z portretu, David Ebershoff 

Dziewczyna z portretu to historia pejzażysty przełomu XIX i XX wieku, Einara Wegenera. Duński malarz, okrzyknięty pierwszym transseksualistą w historii, miał wrażenie, że jest matrioszką – w jego ciele współistniały dwie osoby: kobieta i mężczyzna. Po latach nieprzynoszącej skutków terapii, postanawia poddać się operacji zmiany płci. W drodze do transformacji wspiera go żona, portrecistka Greta Wegener. 



David Ebershoff, korzystając z pamiętników Wegenera, opisuje prawdziwe wydarzenia. Historię jednak znacząco fabularyzuje. Co to znaczy? W powieści amerykańskiego autora pojawia się szereg wątków zmyślonych, niektóre wydają się prawdopodobne, inne kłują w oczy. Mimo to powieść sama w sobie zachwyca.
A zachwytu godna jest nie tylko wyjątkowa historia „narodzin” Lily Elbe – liryczna, subtelna i wręcz intymna – ale i sposób jej opowiedzenia. Tekst pełen poetyckich porównań i rozbudowanych metafor olśniewa i  hipnotyzuje czytelnika. Bo czy można nie zachwycić się zdaniem: „Einarowi trudno było mieć otwarte oczy, nadal obserwować dłoń Grety, która skakała po płótnie jak ryba, a potem oddalała się, srebrne bransolety i pierścionki poruszały się przy tym jak ławica kleni”? A to przykład jeden z tysiąca.
Dziewczyna z portretu jest zatem znakomitym przykładem konfrontacji życia malarza-artysty i człowieka ze światem literatury. Próba wyjątkowo udana. Bardzo polecam!
Powieść dla ambitnych.


Malarz cieni, Esteban Martín



Dużo mniejszy entuzjazm wzbudza Malarz cieni Estebana Martína. Hiszpański autor w powieści, napisanej w konwencji historycznego thrillera, stara się dać czytelnikowi odpowiedź na pytanie: „Co zainspirowało powstanie Panien z Awionu? Obrazu, który odmienił bieg historii sztuki?”. I robi to, krzyżując ścieżki Pabla Picassa i… Kuby Rozpruwacza. Obaj spotykają się w Barcelonie końca XIX wieku. Młody Picasso zakochuje się w pewnej prostytutce, którą ze wszystkich sił stara się uchronić przed seryjnym mordercą, grasującym od jakiegoś czasu w stolicy Katalonii.
Książka sprawnie napisana, trzyma w napięciu niczym najlepszy kryminał. Jednak wydarzenia w niej opisane są w stu procentach fikcyjne, a z pierwowzorami bohaterów thrillera zgadzają się tylko nazwiska i profesje. Przesadna fantazja autora czy luźna inspiracja? Oceńcie sami, bo przeczytać mimo wszystko warto.    
Powieść dla ciekawych.


Ostatni akt. Tamara Łempicka i piękna Rafaela, Ellis Avery 


Tamara Łempicka to polska malarka epoki art déco, Rafaela Fano – jej piękna modelka. Paryż, jest rok 1927. Obie spotykają się pewnego czerwcowego popołudnia, przypadkiem, nieopodal Lasku Bulońskiego. Dziewczyna, młoda Amerykanka, rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy, dlatego przyjmuje propozycję nieznajomej malarki – będzie dla niej pozować. Uroda modelki inspiruje Łempicką tak bardzo, że to wtedy właśnie spod pędzla wychodzą jej najznakomitsze dzieła: Piękna Rafaela (1927) i Rafaela na zielonym tle (1930).
Powieść, nawiązująca dość wiernie do faktów z życia polskiej portrecistki, to mistrzowski popis wyobraźni historycznej autorki – o miłości, romansie i kobiecym pożądaniu, o geniuszu ekscentrycznej artystki i jej najsłynniejszej muzie, o zdradzie i tragedii.
Lektura dla dociekliwych.   

piątek, 3 kwietnia 2015

Hello!

Przeglądając czasopisma dla kobiet, wydawane na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, zauważyłam że tematyka, zajmująca panie międzywojnia, niewiele różni się od tej podejmowanej przez damskie periodyki początku XXI stulecia. Wtedy, jak i teraz, dominowały sprawy związane z modą i robótkami ręcznymi, zagadnienia kulturalne i kulinarne, a także kwestie prowadzenia domu czy wychowania dzieci. I to bez względu na opcję polityczną redakcji lub pozycję społeczną odbiorczyń tytułu.
 

I tak właśnie narodził się pomysł założenia bloga, który łączyłby wszystkie te tematy. Wzorem międzywojennych czasopism: w jednym miejscu; wzorem współczesnych czasów: z wykorzystaniem nowych technologii.   


Moda, sztuka, kuchnia – to przecież trzy obszerne dziedziny, składające się na rzeczywistość każdej wykształconej, aktywnej zawodowo i społecznie kobiety. Zarówno tej z początku XX stulecia, jak i tej żyjącej w pierwszych dekadach wieku XXI. Z różnym natężeniem i w różnych proporcjach. Nie da się jednak przejść obok nich całkiem obojętnie. Warto byłoby zatem czerpać z tych doświadczeń jak najwięcej. I robić to przede wszystkim w sposób świadomy i zaplanowany. 

To ja, Magda


Postaram się Wam to umożliwić ja. Z wykształcenia jestem dziennikarką, z zamiłowania – obserwatorką i deskryptorką rzeczywistości. Po studiach w Warszawie przeniosłam się do Rzymu – kolebki kultury, stolicy mody i wyśmienitej kuchni. Nie tylko w pogoni za ukochanym, ale i z ciekawości. Starożytne ruiny, wąskie barokowe ulice i plusk wody we wszechobecnych fontannach hipnotyzują przybyszy z zewnątrz, a miejsc i zjawisk do obserwacji nie brakuje.



Chciałabym zatem, żeby każdy element, współtworzący mozaikę kobiecych zainteresowań i pasji znalazł swoje zasłużone miejsce w wachlarzu doświadczeń współczesnej elegantki i bywalczyni. Chciałabym, żeby moje spostrzeżenia stały się inspiracją dla Was – drogie Czytelniczki. I wreszcie – chciałabym, żeby działo się tak właśnie za pośrednictwem teksów i zdjęć zamieszczanych na łamach Fashion, Art, Cuisine.


Inspirującej lektury!       

<a href="http://www.bloglovin.com/blog/13919703/?claim=f374zmex234">Follow my blog with Bloglovin</a>