Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cuisine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cuisine. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 kwietnia 2016

O herbacie słów kilka…



Być może opowiadanie Wam o herbacie i zachęcanie Was do spróbowania różnych jej rodzajów na początku kwietnia nie wyda Wam się strzałem w dziesiątkę. Zgoda. Ale są wśród Was na pewno osoby, którym zimno jest przez cały rok bez względu na to, jak wysoka temperatura panuje na zewnątrz (ja do nich należę). Dlatego nalegam i zapraszam do lektury! Bo przecież wieczory są jeszcze chłodne…

* * *

tea

Lepsze trzy dni bez jedzenia niż dzień bez herbaty – głosi stare chińskie przysłowie. I sporo w tym racji. Herbata to, obok kawy, jeden z najpopularniejszych napojów świata, a sposób jego przyrządzania znany jest podobno już od 4 tysięcy lat. Podobno, bo o pradziejach picia herbaty żadnych oficjalnych wzmianek nie ma. Opowiada o nich jednak pewna legenda.
Według niej wszystko zaczęło się w 2737 roku p.n.e., kiedy to mityczny cesarz Shennong (władca ognia, miał także wynaleźć medycynę i handel) przypadkowo zaparzył pierwszy napar z liści herbaty.

 Jak było naprawdę? Pierwsze zapiski na temat herbaty pochodzą dopiero z X wieku p.n.e., chociaż przypuszcza się, że Chińczycy sztukę jej parzenia wynaleźli dużo wcześniej. Chińską ceremonią przyrządzania i picia herbaty opisał w VIII wieku Lu Yu, pisarz i poeta, znany jako „Herbaciany mędrzec”, w swojej „Księdze herbaty”. Zawarł w niej opis krzewu herbacianego i selekcji liści, wymienił też szereg przyborów, niezbędnych do przyrządzania i picia herbaty. 


DOBRA, BO CHIŃSKA

Powiedzieć zatem o herbacie „dobra, bo chińska” akurat jak najbardziej należy. W końcu to Chińczycy wynaleźli i przez wieki udoskonali sposób jej parzenia i podawania, doprowadzając go do perfekcji. Na szczęście swojego sekretu nie strzegli zazdrośnie i podzielili się nim z resztą świata, choć nie od razu. Jako pierwsi urok smaku herbaty, poza Chinami, mieli okazję poznać Japończycy. Pierwszy krzew herbaty trafił tam dopiero w 803 roku, ale nie przeszkodziło to mieszkańcom Kraju Kwitnącej Wiśni w wypracowaniu własnego rytuału parzenia i picia herbaty, który w Japonii nazywany jest Drogą Herbaty i ma związek z ascetyczną filozofią i estetyką buddyzmu zen. 

tea

Do Europy herbata trafiła za pośrednictwem Rosjan, którzy z aromatycznym, intensywnym naparem zetknęli się dzięki kontaktom dyplomatycznym z Państwem Środka (dar cesarza Chin dla cara Michała I Romanowa) i podbojom Syberii, oraz Holendrów. Ci ostatni herbatę na Stary Kontynent przywieźli dopiero na początku XVII stulecia (!). Do Anglii natomiast dotarła w roku 1658. Ciekawe, co wcześniej Anglicy pijali o five o’clock… W Polsce natomiast herbata dostępna była od roku 1664 (wtedy to pierwsze wzmianki o herbacie pojawiły się w listach króla Jana Kazimierza do żony), chociaż zwyczaj jej picia rozpowszechnił się dopiero pod koniec XVIII wieku.

Mimo światowego sukcesu herbaty, największym jej producentem ciągle pozostają Chiny, a chińskie odmiany liści cenione są za wysoką jakość i cudowny aromat. Ale nie tylko chińską herbatą człowiek żyje. Godne polecenia są chociażby przepyszne mieszanki indyjskie (np. Asssam, czarna herbata o dymnym smaku) czy japońskie (np. Sencha, delikatna i orzeźwiająca herbata zielona).


RODZAJE HERBAT 

herbata

Jennifer L. Scott, autorka Lekcji madame Chic i W domu madame Chic, twierdzi, że filiżanka ulubionej herbaty to znakomity sposób, by uczcić popołudnie. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Ale ze względu na niezwykłą różnorodność gatunków herbat, o tę „ulubioną” będzie raczej trudno… Oto najpopularniejsze z nich. Poszukajcie, spróbujcie i wybierzcie.

Czarna herbata – to nie tylko najbardziej popularna, ale i najmocniejsza odmiana herbaty. Charakteryzuje się bogatym smakiem i stosunkowo dużą zawartością kofeiny. Czarną herbatę powinno się zalewać wrzątkiem i zaparzać od 3 do 5 minut.

Zielona herbata – w przeciwieństwie do czarnej, powstaje z liści niepoddanym fermentacji i jest doskonałym źródłem antyoksydantów. Ceniona głównie za właściwości zdrowotne i stosunkowo delikatny smak.

Czerwona herbata – znana jest też pod nazwą Pu-Erh, od pozostałych gatunków odróżnia ją silny aromat i wyrazisty smak. Ze względu na swój korzystny wpływ na zdrowie w czasach dynastii Tang (VII-X w.) picie czerwonej herbaty pozostawało wyłącznym przywilejem cesarza.

Biała herbata – o jasnosłomkowym kolorze i delikatnym smaku, to jeden z najdroższych rodzajów herbat. Powód? Do jej produkcji wykorzystuje się młode pączki kwiatów, które nie zdążyły się jeszcze rozwinąć, a ich zebranie możliwe jest tylko wiosną. Warto spróbować. Polecam z miodem lub odmiany aromatyzowane nutami owocowymi lub kwiatowymi.

Żółta herbata – proces produkcji tej herbaty podobny jest nieco do sposobu, w jaki otrzymuje się herbatę białą, ale smak obu naparów znacząco się od siebie różni.

Niebieska herbata – znana bardziej pod nazwą ulung (oolong), posiada podobno właściwości odchudzające, zawiera też niewielką ilość kofeiny. Ma rozkoszny, delikatny smak, dlatego odradzałabym dodawania do niej cukru.

Earl Grey – to chyba najbardziej popularna herbata aromatyzowana, idealna do picia późnym popołudniem. To tak naprawdę herbata czarna, która swój niepowtarzalny mocny smak zawdzięcza olejkowi z bergamotki i cytrusów.



HERBATA NIE TYLKO DO PICIA

Herbata, podobnie zresztą jak kawa, dzięki swojemu aromatowi świetnie nadaje się nie tylko do picia, ale i do ciast. Ja uwielbiam herbaciane wypieki. Do moich ulubionych należy gruzińskie ciasto, do którego przygotowania potrzeba ok. 250 ml świeżo zaparzonej mocnej herbaty. A oto przepis (receptura pochodzi z bloga Oblicza Gruzji).

Składniki:
1 szklanka mocnej herbaty (ciepłej)
2 szklanki mąki
3 łyżki oleju roślinnego (słonecznikowego lub rzepakowego)
1 szklanka cukru
2 jajka
3 łyżki konfitur
1 łyżeczka sody
 orzechy włoskie
suszone owoce
szczypta cynamonu


Przepis krok po kroku:
1. Piekarnik nagrzać do temp. 200 st. C.

2. Jajka ubić z cukrem. Dolać olej, konfiturę i herbatę. Do masy dodać resztę składników. Całość starannie wymieszać.

3. Ciasto przełożyć do keksówki, wysmarowanej dokładnie masłem.

4. Piec przez 25-30 minut.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Ciasto pistacjowe z polewą czekoladową



Orzeszki pistacjowe należą do moich ulubionych. Nie tylko ze względu na ich słodycz, niepodrabialny aromat i wyjątkowy smak. Pistacje są również zdrowe. Ze względu na dużą zawartość fosforu, wzmacniają kości i zęby. Ale uwaga. Pistacje są również wysokoenergetyczne. Już 100 g orzeszków, oprócz szeregu witamin i kwasu foliowego, zawiera aż 53 g tłuszczu… Ale co tam :)

Pistacje to pyszna alternatywa dla ciągle bardziej popularnych orzechów włoskich. Przepis polecam szczególnie początkującym cukiernikom! 



Składniki:



CIASTO:

 3 jajka

   skórka z jednej cytryny

    1 i ¼ szklanki mąki
1 i ¼ szklanki cukru

200 g masła

  200 g niesolonych pistacji

       1 łyżeczka proszku do pieczenia

  1 łyżka cukru waniliowego



POLEWA CZEKOLADOWA:

 3 łyżki wody

 3 łyżki cukru pudru

    3 łyżki kakao

   100 g masła



DODATKOWO:

okrągła forma do pieczenia o śr. 26 cm

    łyżka masła

  bułka tarta 


Przepis krok po kroku:

1. Nagrzać piekarnik do 170 st. C.

2. Pistacje zalać gorącą wodą i zostawić na kilka minut. Sparzone i obrane zmiksować na drobno w blenderze.



3. W misce utrzeć masło. W międzyczasie dodawać po jednym jajku i stopniowo cukier: zwykły i waniliowy. Zmiksować na gładką masę. Ze sparzonej cytryny zetrzeć skórkę i dodać ją do masy, ciągle miksując


 




 
4. Do masy dodać zmielone pistacje, mąkę i proszek do pieczenia. Całość dokładnie wymieszać łopatką.



5. Przełożyć ciasto do formy, wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Piec przez 45 minut. 




6. Kiedy ciasto jest w piekarniku, przygotować polewę czekoladową. Rozpuścić cukier puder we wrzącej wodzie. Do wody z cukrem dodać pokrojone w kostkę masło. Rozpuścić energicznie mieszając. Miksturę zdjąć z ognia i dodać do niej przesiane kakao. Mieszać aż do uzyskania gładkiej polewy. Lekko ją przestudzić. 






7. Wystudzone ciasto wyjąć z formy i polać je polewą.



Smacznego!