Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion art cuisine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion art cuisine. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 kwietnia 2016

Makaron w wersji fit z groszkiem i jogurtem



O tym przepisie na makaron razowy przypominam sobie za każdym razem, kiedy jestem sama w domu i mam ochotę na szybki i lekki obiad. Eksplozja zieleni na talerzu to sprawka groszku i koperku. Zdrowo, pożywnie, wiosennie. I na dodatek bardzo fit. Spróbujcie! 


SKŁADNIKI (dla 1 osoby):
100 g makaronu razowego (penne, rigatoni, mezze penne, farfalle lub fusilli)
¼ szklanki mrożonego groszku
parmezan
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy z oliwek
3-4 łyżki jogurtu naturalnego
świeży koperek
sól, pieprz  


Przepis krok po kroku:
1. Makaron ugotować w osolonej wodzie według instrukcji na opakowaniu.

2. W osobnym garnku ugotować groszek, zajmie to około 4-5 minut.

3. Na patelni rozgrzać oliwę. Na gorącą oliwę wrzucić ząbek czosnku i smażyć go przez chwilę, aż lekko zbrązowieje.  Do czosnkowej oliwy dodać odcedzony ugotowany groszek, odcedzony makaron i kilka łyżek jogurtu. Całość zagotować.

4. Danie odrobinę popieprzyć i, jeśli potrzeba, posolić. Dodać starty parmezan i solidną garść posiekanego koperku. 




środa, 27 kwietnia 2016

Majówka 2016 – co robić, w co się ubrać



Maj to dobry moment, by odpocząć i zrelaksować się na świeżym powietrzu, napawając się pięknem wiosennej przyrody i korzystając z majowego słońca. Dzisiaj zatem na blogu o tym, jak przyjemnie można spędzić pierwszy majowy weekend i propozycje stylizacji na różne okazje. Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście, co zrobić w pierwsze dni długo wyczekiwanego maja, to czas najwyższy. Sobota już za kilka dni! Niech ten wpis będzie więc dla Was inspiracją.   


Zwiedzanie

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam poznawać nowe miejsca. I wykorzystuję ku temu niemal każdą nadarzającą się okazję. Weekend majowy to idealny moment na zwiedzanie. Wiosenna aura o wiele bardziej sprzyja spacerom nieznanymi uliczkami z planem miasta w jednej ręce i z aparatem fotograficznym w drugiej, niż piekące sierpniowe słońce. 

stylizacja zwiedzanie wycieczka

Dobrym pomysłem wydaje się wyprawa w Polskę. Wybierzcie jakiś cel podróży, najlepiej konkretne miasto. Kraków, Warszawę, Gdańsk i Wrocław odłóżcie na inny termin (te miasta są najczęściej odwiedzane przez turystów, dlatego w majówkę na pewno będzie tam tłoczno). Co powiecie na mniej oczywiste mety? Ja proponuję Wam Olsztyn, ze swoimi jeziorami i pięknym rynkiem; Toruń – pierniki w mieście Kopernika to absolutny punkt obowiązkowy oraz Lublin, największe polskie miasto po wschodniej stronie Wisły, z jego gotycką i renesansową zabudową. 

stylizacja zwiedzanie wycieczka


A jeśli nie Polska, to może Europa? Jest wiele europejskich miast idealnych na weekend. Bilbao, Lizbona, Florencja, Bolonia, Praga… Do większości z nich istnieją bezpośrednie połączenia lotnicze z Polski, obsługiwane przez tanie linie lotnicze. Bez problemu znajdziecie tam też niedrogie noclegi. Ale jeśli planujecie wybrać się tam w najbliższy weekend, powinniście się pospieszyć. Czasu zostało już niewiele!  


Do muzeum

Powiało grozą… Nie martwcie się! Majówka to faktycznie lepszy moment na to, by się zrelaksować i dobrze bawić niż spinać na nudnej wystawie. Ale muzeum to nie tylko Matejko i Chełmoński. Istnieje wiele ciekawych ekspozycji, którym naprawdę daleko do ciągnących się w nieskończoność długich korytarzy pełnych staromodnych gablot i witryn. Oto kilka moich propozycji.

stylizacja do muzeum

W Żywym Muzeum Porcelany w Ćmielowie (woj. świętokrzyskie) można z bliska przyjrzeć się procesowi powstawiania porcelany, a nawet samemu stworzyć oryginalny wazonik lub talerz. Ciekawe, prawda? W bydgoskim Muzeum Mydła i Historii Brudu natomiast na zwiedzających czekają niezwykłe eksponaty: dzwon do prania, peerelowska pralka Frania i tara do prania. Można spróbować też samemu zrobić mydło! Brzmi kusząco? Moja trzecia propozycja to Muzeum Rogala Świętomarcińskiego w Poznaniu, otwarte w marcu 2014 roku. Wizyta w tej nietypowej piekarni to jak podróż w czasie: Rogalowy Mistrz gwarą opowiada nie tylko o sposobach przyrządzania poznańskiego przysmaku, o historii i kulturze grodu Przemysława, ale i pokazuje, jak upiec słynne rogale z makiem.

Znacie inne ciekawe muzea? Dajcie znać!


Na piknik

Obiad na świeżym powietrzu to chyba najbardziej popularny sposób na powitanie maja. Ja proponuję jednak, żeby tradycyjnego grilla zastąpić piknikiem. Będzie przyjemniej, obiecuję. Pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą koce, ciekawą książkę i krem do opalania. Znajdźcie ciche i spokojne miejsce: na brzegu jeziora, na plaży, na łące, wśród zieleni, z dała od miejskiego zgiełku i smogu. Żeby móc odpowiednio wcześnie wyruszyć z domu, wszystko, co planujecie zjeść podczas pikniku przygotujcie dzień wcześniej. 

stylizacja na piknik

Jest wiele przepisów, które idealnie się do tego nadają. Ja mam kilka sprawdzonych. Podczas takich wypraw świetnie spisze się ryżowa sałatka z tuńczykiem (przepis znajdziecie tutaj), wszelkiego rodzaju sałatki makaronowe, klubowe kanapki, a na deser ciasto jogurtowe (przepis tutaj) lub kakaowe (przepis tutaj). Gotowi?


Aktywnie

Jeśli tylko pogoda na to pozwoli, warto przywitać maj na sportowo. Ja najbardziej lubię jazdę na rowerze. Na szczęście ostatnio w miastach pojawia się coraz więcej ścieżek rowerowych, długich na wiele kilometrów. To idealny sposób, by się odprężyć, porządnie odstresować i przy okazji zgubić zbędne kilogramy nagromadzone przez zimę. Wyprawę pieszą lub rowerową można też połączyć z piknikiem. Swoiste dwa w jednym! 

stylizacja na rower

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Ciasto czekoladowe bez jajek i masła


Uwielbiam czekoladę i ciasta czekoladowe. Bardzo. A odkąd dowiedziałam się, że cząstka gorzkiej czekolady dziennie pojawia się w wielu dietach odchudzających, lubię ją jeszcze bardziej. Z kilku powodów. Po pierwsze, za jej niebiański smak i to trudne do opisania uczucie błogości, kiedy rozpływa się w ustach. Po drugie za to, że poprawia nastrój.  Udowodniono bowiem, że czekolada zawiera endorfiny (również fenyloetyloaminę, która może wprowadzić w stan euforii – brzmi obiecująco, prawda?), wpływające na pracę mózgu i poprawiające nastrój. 

przepis deser


To uwielbienie czekolady (pasja dość powszechna, choć, uwierzcie mi, znam osoby, które czekolady nie cierpią) i zamiłowanie do pieczenia sprawia, że wypróbowuję każdy przepis z kakao lub czekoladą w liście składników. I tak pewnego dnia natknęłam się na ten przepis – ciasto czekoladowe bez jajek i masła. Czy to w ogóle może się udać? Okazuje się, że może. I jest przepyszne! 15 minut pracy, 45 minut pieczenia, 10 składników. Tylko tyle i aż tyle. Bo ciasto nie tylko się udaje, ale i smakuje wyśmienicie. Przepis absolutnie wart zapamiętania.

Nie wierzycie? Sprawdźcie! ;)   

SKŁADNIKI:
1,5 szklanki mąki
4 łyżki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
ok. 1 szklanki cukru
szczypta soli
1 szklanka wody
ekstrakt z wanilii
5 łyżek oleju roślinnego (słonecznikowego lub rzepakowego)
1 łyżeczka octu winnego

POLEWA:
100 g cukru pudru
50 ml wody
2 łyżki kakao

Przepis krok po kroku:
1. Do miski przesiać mąkę, kakao, cukier, sodę oczyszczoną i sól.

2. Do suchych składników dodać olej, kilka kropel ekstraktu z wanilii, ocet i letnią wodę. Całość dokładnie wymieszać, do połączenia się składników.

3. Ciasto przelać do tortownicy o średnicy 18 cm i piec w temperaturze 160 st. C przez ok. 45 minut (lub do suchego patyczka).

4. Przygotować polewę. Wszystkie składniki polewy zagotować w rondelku, cały czas mieszając. Od momentu zagotowania, gotować na małym ogniu przez kolejne 4 minuty. Po tym czasie rondelek zdjąć z kuchenki i zostawić do przestygnięcia (od czasu do czasu mieszając).

5. Letnią polewą polać ciasto czekoladowe. 

przepis deser



środa, 20 kwietnia 2016

Przeczytane, obejrzane… Eric-Emmanuel Schmitt i „jego” Szekspir



Jakiś czas temu do mojej domowej biblioteczki trafiły Zazdrośnice, najnowsza książka Erica-Emmanuela Schmitta. Nic w tym dziwnego. W końcu jestem niebywałą wielbicielką twórczości Francuza. A dlaczego o nim na blogu właśnie dzisiaj? Bo w Zazdrośnicach Schmitt interpretuje na nowo Romea i Julię, a tak się składa, że w tym tygodniu (23 kwietnia) obchodzić będziemy 452. rocznicę urodzin Szekspira i 400. rocznicę jego śmierci (Szekspir najprawdopodobniej urodził się 23 kwietnia 1564 roku i zmarł 23 kwietnia 1616). Zatem kiedy, jak nie teraz?

* * *

książka recenzja

O Szekspirze powiedziano już wiele. Szekspira przetłumaczono na wszystkie możliwe języki, Szekspira wystawiano, Szekspira ekranizowano, Szekspira interpretowano i reinterpretowano wciąż na nowo. I tak od wieków. Czy da się zatem na Szekspira spojrzeć ciągle świeżym okiem? Wyczytać z niego coś innego, do tej pory nie wyczytanego? Da się! I udowadnia to Eric-Emmanuel Schmitt w swojej najnowszej książce.  

Francuz o miłości napisał już wiele – o miłości dwojga kochanków, o miłości homoseksualnej, o miłości do domowego pupila, o miłości namiętnej i bezinteresownej. Zazdrośnice to jednak opowieść głównie o przyjaźni – wdzięcznej, uroczej, wręcz intymnej. O przyjaźni prawdziwej, takiej od serca, z założenia na zawsze. Z założenia, bo kiedy więzy łączące przyjaciółki zostają wystawione na ciężką próbę, okazują się nie być tak silne, jak by się początkowo wydawało…  

książka recenzja

polecane lektury

Cztery nastolatki – Anouchka, Julia, Colombe, Raphaëlle – prowadzą pamiętniki i to na fragmentach ich dzienników oparta jest książka. Dziewczyny przyjaźnią się od dziecka. Zwierzają się sobie ze wszystkiego, dzielą się radościami i smutkami, ufają sobie bezgranicznie, mogą na sobie polegać, wspierają się, po prostu są. Przekonane o przemijającej miłości i wiecznej przyjaźni, powoli wkraczają w świat dorosłych, stają się kobietami. Wszystko ulega jednak zmianie, kiedy Raphaëlle zaczyna wymieniać wiadomości z pewnym tajemniczym londyńczykiem, z którym rzekomo spotyka się Julia...

I tutaj wkracza Schmitt. W perfekcyjny sposób kreuje swoje bohaterki. I mimo, że główne postaci jego książki to kilkunastoletnie dziewczyny, robi to wyjątkowo wiarygodnie.  Ze swoją maestrią sprawdza, jak cienka granica rozdziela miłość od nienawiści, jak bardzo oddalone są od siebie szczera przyjaźń i chęć zemsty. Francuz zastanawia się, do czego zdolny jest człowiek zazdrosny i urażony. 



W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania pisarzowi pomaga Szekspir. „Romeo i Julia to moja ulubiona sztuka… Już nie pamiętam, ile miałam lat, kiedy delektowałam się nią po raz pierwszy, bo moja matka, która ma bzika na punkcie Szekspira, bardzo szybko zabrała mnie na przedstawienie” – pisze Julia w swoim pamiętniku. Wydarzeniom w Zazdrośnicach Szekspir jakby akompaniuje, bo fragmenty jego twórczości przeplatają się z życiem bohaterek, uzupełniają je, czasem tłumaczą ich postępowanie, innym razem usprawiedliwiają. „Nie potępiam Julii, potępiam miłość, tak jak Szekspir. Osobiście nie jestem lepsza od Julii. I identyfikuję się z nią” – stwierdza Julia Schmitta (czy zbieżność imion obu bohaterek jest jedynie kwestią przypadku?).

Schmitt prowadzi narrację wokół Romea i Julii – spektaklu, który ma być wystawiany w szkole bohaterek. Przygotowania do przedstawienia wydają się mieć drugorzędne znaczenie dla akcji Zazdrośnic. Dobór aktorów i opisy prób pojawiają się jakby mimochodem, współtowarzysząc głównym wydarzeniom. Ale to tylko na pozór. Schmitt, w typowy dla siebie sposób, zderza losy bohaterek w scenie finałowej. Podczas szkolnego spektaklu. I robi to genialnie.  

Lektura dla tych, którzy sądzą, że o miłości napisano już wszystko. Szczerze polecam!