niedziela, 5 kwietnia 2015

Le semaine de Chanel. Brand or name? [2]


Kontynuując tygodniowy cykl poświęcony Coco Chanel, przyglądam się dalej jej niesamowitemu życiu... Ciekawi?  

Modowa rewolucja
Lata spędzone w otoczeniu rozrzutnych arystokratów, marnotrawiących rodzinne fortuny na rozrywkę i różnorakie zachcianki; godziny w towarzystwie obwieszonych diamentami kobiet, których urodę przyćmiewały strojne suknie, skopiowane z portretów XVII-wiecznych dam, utwierdziły Chanel, że nadszedł czas na zmiany. Jej propozycje prostych ubiorów, które zamiast zasłaniać kobietę, miały ją eksponować, w latach 20. zostały przyjęte przez francuskie elegantki z entuzjazmem. Arystokracja Paryża, chcąca utożsamić się z utrudzonym doświadczeniami I wojny światowej ludem, zgodziła się na detronizację barokowego blichtru, nadając królewskie insygnia strojom prostym i skromnym, choć, dla ocalenia odrobiny z wieloletnich przyzwyczajeń, uszytym z materiałów najwyższej jakości.
Akceptacja koncepcji Chanel zbiegła się w czasie z nieuchronnym końcem belle époque i powojenną dążnością do zwiększania funkcjonalności kobiecych strojów, realizowaną poprzez skrócenie długości spódnicy (która odtąd odsłaniała łydki), zrezygnowano też z gorsetu. Kiedy przeglądam katalog Domu Mody Chanel z roku 1928, moim oczom ukazują się przepiękne kolorowe projekty. To nie tylko kwintesencja międzywojennej mody, ale również znak rozpoznawczy Chanel na najbliższe stulecie. Podobne rysunki znajduję też we francuskim „Vogue’u”, amerykańskim „Harper’s Bazaar” i innych magazynach modowych z przełomu lat 20. i 30., w których proste projekty Chanel wyróżniają się na tle ekstrawaganckich propozycji Elsy Schiaparelli czy kostiumów kąpielowych Jeana Patou. „Harper’s Bazaar” ostrzegał nawet swoje czytelniczki, że: „Kobieta, która nie ma w swojej szafie choćby jednego projektu Chanel, w świecie mody znaczy niewiele”. Chcąc, nie chcąc, falbany będą zmuszone poczekać na lepsze czasy, gdyż  dwuczęściowe zestawy złożone z luźnego, niedopasowanego żakietu z dekoltem w karo i spódnica sięgająca lekko za kolano oraz sukienki z obniżoną talią, zaznaczoną paskiem z klamerką – stały się niekwestionowanym hitem międzywojennych pokazów mody. Nieodłącznym elementem stroju każdej elegantki był również niewielki kapelusz. Wszystko w naturalnych odcieniach szarości, beżu i czerni. Skromność i prostota krojów połączona z luksusem materiałów.  

 
Jest rok 1926. W części państw europejskich nadawane są już regularne audycje radiowe, Niemcy tworzą jedną z pierwszych w świecie linii lotniczych , a we Włoszech faszystowski rząd przywraca karę śmierci. We Francji sztuka i literatura, poszukują nowego oblicza, które odnajdują w kubizmie, ekspresjonizmie, surrealizmie i futuryzmie. Radykalnie zmienia się nie tylko repertuar paryskich teatrów czy wystrój galerii sztuki – metamorfozie ulega też wygląd ich bywalczyń. Wszystko pod czujnym okiem Mademoiselle Chanel. Pojawienie się krótkiej, nieskomplikowanej sukienki – tak zwanej „małej czarnej”, to uwieńczenie chanelowskiej filozofii mody. Uniwersalna kreacja, dość nijaka w formie i kolorze, sama pozostając jedynie w tle, eksponowała kobiety; te zaś ochoczo zakładały ją na każdą okazję, uzupełniając różnymi dodatkami – koralami lub broszkami.

Powojenny New Look


Sześć lat, które rozdzielało zabójstwo w Sarajewie austriackiego arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i podpisanie rozejmu w wagonie kolejowym w Compiègne, Chanel spędziła w Paryżu. W efekcie jej decyzji o zamknięciu wszystkich sklepów na czas działań wojennych pracę straciły trzy z czterech tysięcy zatrudnianych przez nią dyrektorów, krawców, sprzedawców i speców od marketingu. Francję opuściła dopiero w 1945 roku, by wrócić do niej dziewięć lat później – pełna siły i chęci do pracy, odzyskanych w szwajcarskim sanatorium.



Paryż po II wojnie światowej, jaki Chanel zastała w 1954 roku, diametralnie różnił się od tego, który wyniósł ją na szczyty w latach 20. Francuska arystokracja, zmęczona międzywojenną zabawą w skromność, niczym niewierna kochanka, rzuciła się w ramiona nowej gwiazdy krawiectwa. Christian Dior, syn przedsiębiorcy z Normandii, świętował tryumfy dzięki powrotowi do zmysłowych kreacji, które eksponując biust i talię, po raz kolejny zredukowały kobietę, przyćmiewając jej osobowość, jedynie do obiektu pożądania, stanowiącego niewiele znaczące tło dla metrów materiału i stosów koralików, jakie ją otulały. Jego New Look, wskrzeszający usztywnione staniki i ciężkie spódnice, opanował ulice Paryża. Czyżby Chanel, do końca wierna swojemu stylowi, nieświadomie wydała na siebie wyrok, mówiąc w latach 20., że: „Moda jest tym, co dziś wydaje się ładne, a za kilka lat będzie brzydkie”? Fascynacja zmysłowymi projektami Diora stałaby w sprzeczności z zachwytem nad prostymi propozycjami Chanel, dlatego jej nowa kolekcja nie została dobrze przyjęta we Francji.



Mimo zmęczenia i choroby, 87-letnia Chanel kontynuuje przygotowania nowej kolekcji. Do końca wierna swojej modowej filozofii, kiedy umiera w nocy, 10 stycznia 1971 roku, obok jej łóżka bez wątpienia przygotowany był dwuczęściowy kostium, długi sznur sztucznych pereł i niewielki kapelusz, które włożyłaby następnego ranka…

Chanel opowiada o modzie: https://www.youtube.com/watch?v=EYxJ3Kf50Tw
                                                                                
Marka Chanel w XXI wieku  

Co łączy współczesne kobiety o wysportowanej szczupłej sylwetce, amatorki opalenizny i wielbicielki sztucznej biżuterii? Świadome lub przypadkowe kopiowanie filozofii Coco Chanel, która polegała na subtelnym podkreślaniu elegancji, ujarzmianiu zakazanego i oswajaniu wszystkiego, co dziwne. Teoria rewolucyjna, ale skuteczna, bo obowiązuje do dzisiaj.



Bliski upadku Dom Mody Chanel, ze względu na nieumiejętne rządy tercetu: Yvonne Dudel, Jeana Cazabuona i Philippe’a Guibourge’a, który po śmierci Mademoiselle utrzymuje się na powierzchni tylko dzięki sprzedaży perfum Chanel no. 5, ratuje przed zatonięciem 50-letni Karl Lagerfeld, projektant i fotograf. Ekscentryczny, zarozumiały Niemiec we fraku, w charakterystycznej fryzurze i rękawiczkach bez palców, jako dyrektor artystyczny kieruje paryskim domem mody nieprzerwanie od 1983 roku, czyli dłużej niż sama Chanel. Szereg zmian, które zaczął wprowadzać niemal natychmiast po objęciu stanowiska, pozwoliły mu w krótkim czasie wyprowadzić finanse firmy na prostą. Istotne innowacje, kolekcje prêt-à-porter i rozdzielenie produkcji kosmetyków, biżuterii, zegarków, okularów przeciwsłonecznych i strojów kąpielowych, przy zachowaniu stylu i wartości Chanel, uczyniły z niej jedną z najpotężniejszych marek luksusowych na świecie.



Ubrania i dodatki, dostępne w ponad dwustu butikach marki, stałych punktach na mapach największych i najbogatszych miast wszystkich sześciu kontynentów, pasują każdej kobiecie. Ponadczasowe, klasyczne kroje nigdy nie wychodzą z mody, a dziedziczone z matki na córkę stały się nieprzemijającym symbolem niewymuszonej elegancji i dobrego smaku.






  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz